To już przeszło miesiąc jak jesteś z nami syneczku :* Wiele się przez ten czas wydarzyło. Począwszy od dnia porodu kiedy to pojechaliśmy do szpitala nie wiedząc ze to akurat ta chwila, ten dzień. Nic na to nie wskazywało, czułam się nad wyraz dobrze, lekkie pobolewanie podbrzusza?co to dla mnie? Wcale nie bolało! szybkie badanie USG i KTG - lekkie skurcze, zapraszamy na porodówkę! powiedziała pani doktor. I tak oto parę godzinek później leżałeś już na moim brzuszku. Najpiękniejsza chwila zarówno dla mnie jak i dla twojego tatusia który aż z dumy unosił się w powietrzu ;)
piątek, 30 marca 2012
środa, 28 marca 2012
22.02.2012
Najwyższa pora aby w końcu coś napisać :) W końcu włączyłam komputer ;) Tak naprawdę to wcale go teraz nie potrzebuje, mam inne ciekawsze rzeczy do roboty ;) ale o tym to troszkę później.
Otóż tak! 22.02.2012 o godz. 16:20 przyszedł na świat nasz długo wyczekiwany pierworodny-Tymoteusz Beniamin S. :) 55 cm i 3190 kg.
pierwsze chwile po tej stronie brzuszka :)
Otóż tak! 22.02.2012 o godz. 16:20 przyszedł na świat nasz długo wyczekiwany pierworodny-Tymoteusz Beniamin S. :) 55 cm i 3190 kg.
pierwsze chwile po tej stronie brzuszka :)
piątek, 17 lutego 2012
9.
9 dni do rozwiązania. Z każdym dniem przerażenie się pogłębia. Do tego wczorajsza wizyta w szpitalu nie nastawia pozytywnie, ma się wrażanie że ludzie tam umierają a nie rodzą. Zimne szare ściany, ciemno, mało ludzi-brrrr nienawidzę szpitali. (chyba uraz z dzieciństwa) :) Zapis KTG-Ok. z dzidziusiem wszystko dobrze, rozwarcie, na centymetr-nic tylko czekać na rozwinięcie się akcji. Oby nastąpiła jak najszybciej bo już nie możemy się na Ciebie doczekać . Chcemy już Cie zobaczyć, przytulić, pogłaskać i powiedzieć jak bardzo Cię kochamy. :*
środa, 1 lutego 2012
3 kg szczęścia :)
Wczorajsza wizyta u lekarza przebiegła jak najbardziej pomyślnie. Nasz Tymek waży już 3 kilo. Tak całe 3 kilo-duuuuży chłop :) Wyniki badań w miarę dobre, przeciwciał brak, tabletki bierzemy do niedzieli i koniec z tym świństwem. W końcu przestanę się trząchać. Jak miło :) czyli? nie znamy dnia ani godziny kiedy postanowisz nas przywitać syneczku. Buzia od wczoraj mi się cieszy. W końcu legalnie mogę złożyć łóżko, wyjść na zakupy (mimo że mrozik dopisuje) mi to nie przeszkadza, wdycham aż miło, zrobić pranie, posprzątać i w końcu wyjść do kina. Taki plan na dziś :) Mimo ze śpiąca i już bardzo zmęczona "brzuszkiem" mam zamiar ostatnie dni we dwójkę zaplanować na całego. Urodziny mojego naj, szaleństwo w kuchni - w końcu mogę wrócić do gotowania i urządzania kameralnych imprezek, których nie zamierzam poprzestać po pojawieniu się naszego pierworodnego. Hm...? ciekawe czy nam na to pozwoli? dobre pytanie warte zastanowienia ;] Poczekamy, zobaczymy.
czwartek, 26 stycznia 2012
Hurra!
Dotrwaliśmy do 9 miesiąca. Jeszcze tylko 5 dni i wizyta u lekarza. Ponoć już będziemy mogli śmigać po sklepach, odstawić leki i przygotowywać się do porodu.
Niby do planowanego terminu jeszcze 4 tygodnie ale dziecku na szczęście już nic nie zagraża.
Cieszymy się bardzo ze Cię w końcu zobaczymy syneczku jak i również bardzo się boimy porodu. Czy przebiegnie sprawnie, czy będziesz zdrowy oraz czy sprawdzimy się w roli rodziców. Pogodzić dom, pracę, pranie, sprzątanie, gotowanie karmienie, przewijanie itd to pewnie nie lada wyczyn. Ale jak to się mówi czas pokaże. Nie my pierwsi i nie my ostatni.
Mimo dalszego zakazu sprawnego poruszania się i nakazu odpoczywania, wartko działamy. Pojechaliśmy nawet kupić wózek i na urodziny, gdzie zrobiliśmy niespodziankę w postaci samego przybycia. Pokoik od młodego zrobiony, łóżeczko poskładane-Dziękuję Ci mężu i tato :) efekt zaskakujący!. Pościel ubrana, torba do szpitala prawie spakowana, jeszcze malutkie zakupy i sprzątanie mieszkania. Reasumując jesteśmy prawie gotowi i mogę powiedzieć że już upajam się szczęściem. O tak! :)
Niby do planowanego terminu jeszcze 4 tygodnie ale dziecku na szczęście już nic nie zagraża.
Cieszymy się bardzo ze Cię w końcu zobaczymy syneczku jak i również bardzo się boimy porodu. Czy przebiegnie sprawnie, czy będziesz zdrowy oraz czy sprawdzimy się w roli rodziców. Pogodzić dom, pracę, pranie, sprzątanie, gotowanie karmienie, przewijanie itd to pewnie nie lada wyczyn. Ale jak to się mówi czas pokaże. Nie my pierwsi i nie my ostatni.
Mimo dalszego zakazu sprawnego poruszania się i nakazu odpoczywania, wartko działamy. Pojechaliśmy nawet kupić wózek i na urodziny, gdzie zrobiliśmy niespodziankę w postaci samego przybycia. Pokoik od młodego zrobiony, łóżeczko poskładane-Dziękuję Ci mężu i tato :) efekt zaskakujący!. Pościel ubrana, torba do szpitala prawie spakowana, jeszcze malutkie zakupy i sprzątanie mieszkania. Reasumując jesteśmy prawie gotowi i mogę powiedzieć że już upajam się szczęściem. O tak! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















